To już moja 3 korporacja, największa z dotychczasowych, bardzo wielonarodowa oraz multi personalna. Ludzie są tu specyficzni, normalni, rudzi, blond, czarni, biali, mądrzy, wyuczeni, głupi, starzy, młodzi. Można by wymieniać w nieskończoność przeciwstawne stanowiska wobec nich. Taka jest już korpo, że przyjmuje wszystkich praktycznie. Każdy znajdzie tu miejsce dla Siebie, na krócej i na dłużej. W sumie to każda jest taka sama. Takie miejsce, gdzie masz siedzieć, pracować i powinno Ci to sprawiać przyjemność. Prestiż takiej pracy to jest coś o czym powinien marzyć każdy człowiek. Człowiek otoczony jest dookoła mailami zachęcającymi do działania, telewizorami na każdym zakręcie na których pokazywani są ludzie, którzy są wygranymi danego miesiąca – Oni coś osiągnęli, kolej na Ciebie! Banery, standy oraz plakaty motywujące z hasłami dla niewolników XXI wieku. Pracujesz dla dobra korpo, dla zysków, dla ludzi którzy polegają na twojej wiedzy i doświadczaniu aby (ich) świat był lepszy. Czy w to ktoś wierzy? Tak, tego jestem pewien, że są takie jednostki. Ja natomiast nie wierzę w to. Kiedyś wierzyłem w samorozwój, dało mi to dużo, nie ukrywam, rozwinąłem skrzydła. Dziś to mi już na pewno nie daje szczęścia. Raczej poczucie stabilizacji (finansowej), wiem, po coś mnie tu trzymają. Staram się robić wszystko wysiłkiem średnim, raczej nie ogromnym, bo mi po prostu nie zależy, minimalny też nie, bo byłby wstyd robić coś na odjeb się. Pracuję tu jestem z 2 powodów. Raz to kasa, płacą całkiem nieźle, na waciki wystarcza. Drugim powodem są ludzie, lubię przebywać w towarzystwie innych. Sprawia mi przyjemność rozmowa ludźmi na różne tematy. Teraz może się ktoś podrapać po głowie i zapytać „Ale jak to? W korpo przecież się zaiwania!”. No i może się zaiwania, ale w moim przypadku na pewno. Zawsze trafiam w miejsca gdzie się nie przepracowuję. Potrafię zrobić swoje w kilka godzin, a potem przeglądam otchłanie Internetu w poszukiwaniu śmiesznych kotów.
Kiedyś szukałem swojego miejsca na tej planecie, metodą prób i błędów zawsze lądowałem w IT. Chwilowo się z tym pogodziłem, ale jak natrafi się jakaś okazja i będę mógł uratować inna planetę wraz ze wszystkimi gatunkami zamieszkującymi ją, to przejdę przez gwiezdne wrota i spełnię się w roli wybawcy… O czym to ja? Aha, korpo korpo. No to jak popatrzeć na taką korpo z zewnątrz to całkiem spoko. Bo jest hajs, jest stabilna praca, miejsce parkingowe, rozwój, darmowa kawa, od czasu do czasu jakaś korpoimpreza, no jest ciepło niczym u Pana Boga za piecem. To po co ja w ogóle to piszę? No chyba, żeby się pożalić na Sobą, jaki to jestem nieszczęśliwy! O rany jak mi źle, eh eh eh, no po prostu tragedia :] No nie, to nie to chyba, bardziej chciałbym przedstawić swój świat, albo nawet nie mój, tylko jak widzę. Dla mnie jest zabawny, może i Tobie się spodoba.
Postaram się powrzucać kilka historii w niedługim czasie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz